– Naprawdę myślisz, że możesz tak mówić o mojej matce? Chcesz, żebym zamknął ci usta tu i teraz? – Jenarth rzucił się do przodu, łapiąc Roberta za kołnierz i podrywając go w górę, aż jego stopy ledwo dotykały ziemi, zmuszając go, by spojrzał mu w oczy.
– Chcesz, żebym padł na kolana i błagał? – Uśmieszek Roberta nie znikał. – Więc mnie rozwiąż. Jeden na jednego. Zobaczymy, kto na koniec będzie bła






