Jej plan był prosty: naciskać na Vincenta, aż ten pęknie. Zmusić go do walki. Jeśli przegra, zginie. Jeśli wygra... cóż, to już inna historia.
Niestety, Vincent nie połknął haczyka. Przez sekundę to widziała — gniew migoczący w jego oczach, niemal przedzierający się na powierzchnię. Ale zaraz nad sobą zapanował i się roześmiał.
– Chloe. Nie przestajesz mnie zaskakiwać. – Pokręcił głową, wciąż się






