Kellan
Biegaliśmy z Amity po śniegu, dopóki się nie zmęczyła. Skomlała cicho, kładąc się na białym puchu i dysząc ciężko.
— Przemień się! — nakazałem, zanim zdałem sobie sprawę, że nie powinienem wydawać rozkazów mojej Lunie.
Zresztą Lunie i tak nie można było niczego nakazać. Pisnęła na mnie.
— Przepraszam! Chciałem powiedzieć, chodźmy do środka odpocząć. Wszyscy jesteśmy zmęczeni — dodałem.
Pobi






