Kellan
Po nieco przypalonym i niezwykle krępującym brunchu z rodzicami, chciałem spędzić trochę czasu sam na sam z Amity. Zander poszedł odśnieżać podjazd – rzecz, do której, aż trudno uwierzyć, zmuszano Amity od czasu do czasu.
– Jak ona, k***a, dawała sobie radę? – zapytałem Corbina, patrząc przez okno na Zandera przerzucającego śnieg.
– Nie dawała – odparł Corbin. – Przewracała się, upuszcza






