Zatrzymujemy się o zachodzie słońca w pobliżu jeziora i podobnie jak wczoraj, zajmuję się końmi, podczas gdy Drystan przygotowuje nasz obóz. Bez ogniska. Jesteśmy blisko Skręconego Lasu i nie chcemy kusić losu.
– Może zechcesz się wykąpać. Jutro dotrzemy do obozu banshee.
Elara kiwa głową. Widzę, jak rozprostowuje nogi, zesztywniałe po tylu godzinach w siodle. Drystan odchodzi – z niewiadomych pow






