Gdy tylko niebo szarzeje, opuszczam swoje miejsce u jej boku, a ona mamrocze coś przez sen. Idę nad jezioro, gdzie obmywam twarz zimną wodą, a kiedy wracam, Drystan zdążył już zejść z drzewa i narobić wystarczająco dużo hałasu, by ją obudzić. W mgnieniu oka znów jesteśmy na koniach. Musimy przekroczyć Skręcony Las, co nie powinno zająć nam całego dnia. Miejmy nadzieję, że jeśli kraugi nas nie opóź






