ROZDZIAŁ 156
LUCIA
⪼⚔︎♛⚔︎⪻
W sali szpitalnej było cicho, z wyjątkiem miarowego pikania monitorów śledzących moje parametry życiowe oraz bicie serca dziecka.
Ten dźwięk – to piękne, rytmiczne puk-puk-puk – był jedyną rzeczą, która trzymała mnie teraz przy zdrowych zmysłach.
Moje dziecko żyło.
Pomimo tego wszystkiego, co zrobił Marco, pomimo pobicia, pomimo stresu, krwawienia i tego absolutnego kosz






