CHAPTER 27
LUCIA
⪼⚔︎♛⚔︎⪻
Wyszedł bez słowa, a ja znów zostałam sama.
Przemierzałam pokój wzdłuż i wszerz, moje bose stopy bezszelestnie stąpały po pluszowym dywanie. Każdy dźwięk z korytarza sprawiał, że zamierałam w bezruchu, nasłuchując. Czy to były kroki? Czy ktoś po mnie szedł?
Minuty ciągnęły się w godzinę. Potem w dwie.
Gdzie on był? Co, jeśli ktokolwiek próbował sforsować bramy, dopiął sweg






