Amara przemieniła się w swoją wilczą postać. Krew na jej wargach była wymownym znakiem – kły, które się wysunęły, przebiły jej wargi, zostawiając dwie identyczne dziurki.
— Amaro — powiedziałam, klękając, byśmy znalazły się twarzą w twarz. — Powiedz mi, co się stało, kochanie.
Głos Amary drżał, gdy opowiadała mi o swoim popołudniu. — Oglądałam kreskówkę w telewizji, mamusiu, i był tam taki czarny






