languageJęzyk

Rozdział 2 On cię wykorzystuje

Autor: Indigo Moon4 maj 2026

Obudziłam się w obcym, sterylnym pokoju. Jeszcze zanim otworzyłam oczy, zapachy i dźwięki podpowiedziały mi, że jestem w szpitalu.

Otworzyłam oczy i zobaczyłam siedzącą obok mnie moją najlepszą przyjaciółkę, Lyrę. Wtedy wszystkie wspomnienia uderzyły we mnie z całą siłą.

Dziecko. Pudełko z prezentem. Kaelen.

Tamta kobieta – Vespera.

Mój uśmiech zamarł. „Cześć” – wykrztusiłam chrapliwym głosem.

„Hej” – odpowiedziała Lyra, podchodząc szybko do zlewu, by nalać mi wody do papierowego kubeczka. „Tak się cieszę, że się obudziłaś”.

„Przynajmniej ktoś jest radosny” – wymruczałam pod nosem.

Lyra usiadła na winylowym fotelu, który przysunęła do mojego łóżka. Poczułam zmianę w jej energii. Chciała porozmawiać o czymś poważnym.

„Więc, widziałam cię w wiadomościach” – zaczęła. „To znaczy, widziałam Kaelena w wiadomościach i wydawało mi się, że dostrzegłam cię w tle. Postanowiłam pojechać pod siedzibę firmy”.

Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc milczałam.

„Kiedy tam dotarłam, nikogo już nie było, tylko ty. Leżałaś na asfalcie, sama”. Lyra gwałtownie wciągnęła powietrze, a w jej oczach zapłonęła instynktowna chęć ochrony. „Zostawili cię tam samą. Mogło ci się stać cokolwiek.

Nie rozumiem tej twojej ślepej lojalności wobec niego, Elara. Zapomniał o twoich urodzinach. Czasami po prostu nie wraca na noc do domu. Mówi, że jest w biurze, ale nie masz jak tego sprawdzić, bo nie masz tam wstępu. On nie jest dla ciebie dobry. Nie zależy mu na tobie. Wykorzystuje cię”.

Jej głos stawał się coraz bardziej intensywny. Jako moja przyjaciółka, ewidentnie widziała zbyt wiele sytuacji, w których Kaelen mnie ignorował.

Ta rozmowa powtarzała się już nie pierwszy raz. Mogłam jedynie spróbować zmienić temat.

„To ty mnie tu przywiozłaś?” – zapytałam, choć znałam odpowiedź. Część mnie miała nadzieję, że to Kaelen wezwał pomoc, zapisał mnie na oddział, dopełnił formalności.

Czy nie to właśnie mężowie powinni robić dla swoich żon?

Lyra skinęła głową. „Gdybym się nie pojawiła, mogło dojść do tragedii, Elaro”.

„Dziękuję” – odszepnęłam. Przez moje ciało przelała się fala wstydu.

Lyra wierciła się na krześle, jakby chciała powiedzieć coś jeszcze. Obserwowałam ją, zastanawiając się, co takiego moja zazwyczaj bardzo stanowcza przyjaciółka waha się poruszyć.

Weszła pielęgniarka z tacą pełną galaretek. Wzięłam mały, przezroczysty kubeczek z czerwoną żelatyną i podziękowałam. Zaczęłam jeść plastikową łyżeczką.

„Dlaczego mi nie powiedziałaś?” – zapytała Lyra.

Serce zamarło mi po raz setny tego dnia. Pudełko z prezentem. Gdzie ono było?

„Znalazłaś test ciążowy?” – spytałam.

„Oczywiście, że tak. Leżał na chodniku, obok twojego bezwładnego ciała”. Lyra potrząsnęła głową. „Dlaczego mi nie powiedziałaś?”

Co mogłam rzec? Jak miałam wyjaśnić, jak bardzo pragnęłam, by to była normalna ciąża, między normalnym mężem i żoną? Mogłam się tylko gorzko uśmiechnąć.

Lyra spojrzała na mnie, po czym znów pokręciła głową. „Wiadomości nawet nie udają obiektywizmu; wszyscy swatają Kaelena z tą kobietą, Vesperą”.

Odłożyłam łyżeczkę, nagle tracąc apetyt nawet na galaretkę.

„I to nie tylko media. Kiedy rejestrowałam cię w szpitalu, personel zachwycał się nową „idealną parą”. Chodzą plotki, że Kaelen zarezerwował tu Vesperze wizyty prenatalne”.

Podczas gdy wszyscy ekscytowali się Kaelenem i Vesperą, nikt nie dbał o mnie. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że ich ukochany Alfa ma już żonę. Nikt nie wiedział, że ta sekretna żona również jest w ciąży.

„Czy ona też tu jest, w tym szpitalu?” – pomyślałam.

„Posłuchaj” – powiedziała Lyra. „Wiem, że chciałabyś, żeby było inaczej, ale Kaelen układa sobie życie na nowo. Dzisiaj stało się to jasne jak nigdy dotąd”.

Nie podobało mi się, do czego zmierzała. Rozważałam naciśnięcie przycisku przywołania pielęgniarki, ale nie wiedziałam, co miałabym jej powiedzieć po przyjściu.

„Przepraszam, moja przyjaciółka chce przeprowadzić rozmowę, na którą nie jestem gotowa. Mam nadzieję, że nie miała pani teraz nic ważniejszego do roboty”.

Lyra ujęła moją dłoń, uważając, by nie naruszyć miejsca, gdzie igła kroplówki wbijała się w moją żyłę.

„Elaro, myślę, że powinnaś rozważyć oddanie dziecka. Kaelen zostawił cię dziś nieprzytomną na parkingu. Czy on naprawdę wygląda na kogoś, kto nadaje się na ojca roku?” – zapytała.

Milczałam.

„Kaelen nie będzie obecny w życiu tego dziecka, Elaro. On ledwie jest obecny w twoim” – kontynuowała Lyra. „Jeśli zdecydujesz się zatrzymać to dziecko, będziesz musiała przejść przez to wszystko zupełnie sama”.

Pokręciłam głową, jednocześnie chwytając się za brzuch. Z Kaelenem czy bez, już kochałam to maleństwo. Dziecko było niewinne. W tamtej chwili wiedziałam, że je zatrzymam.

„Dobrze” – powiedziała Lyra, wyczuwając moje postanowienie. „W takim razie przynajmniej rozwiedź się z Kaelenem. Zostaw go, urodź dziecko i wychowaj je sama”.

Nadal milczałam. Mimo wszystko, nigdy wcześniej nie brałam pod uwagę rozwodu.

„Elaro, dla Kaelena zrezygnowałaś z medycyny, z kariery, którą kochałaś. Porzuciłaś życie towarzyskie tylko po to, by wyjść za niego potajemnie i zostać jego ukrytą gospodynią domową”. Skrzywiła się z pogardą. „Nie wiem, kiedy wy dwoje znaleźliście czas na zrobienie dziecka, biorąc pod uwagę, że on prawie nigdy nie bywa w domu”.

Oczywiście Lyra nie wiedziała wszystkiego. Momentami, w których Kaelen i ja byliśmy sobie najbliżsi, były te spędzone w łóżku.

Nie potrafiłam też wyznać przyjaciółce, że wciąż coś do niego czuję.

Wciąż pamiętam, jak poznaliśmy się w barze. Oboje studiowaliśmy na Uniwersytecie Wilków, a bar był popularnym miejscem spotkań naszych roczników po zajęciach. Nigdy nie przepadałam za alkoholem, ale jako jedna z niewielu ludzi na uczelni chwytałam każdą okazję do socjalizacji, by poczuć, że pasuję do reszty grupy.

Dostrzegłam Kaelena po drugiej stronie sali na kilka minut przed tym, jak on zauważył mnie. Wszyscy wiedzieli, że Alfa Watahy Briar uczęszcza do naszej szkoły, ale to był pierwszy raz, kiedy widziałam go z bliska. Zauważyłam jego kruczoczarne włosy, które lekko kręciły się na karku, jego przeszywające niebieskie oczy i zwinną, wysportowaną sylwetkę, ale szybko odwróciłam wzrok.

Kaelen zrobił dla mnie wiele na uczelni, broniąc mnie przed prześladowcami z naszej grupy, którzy nie mogli znieść, że człowiek dostał się na ten sam program medyczny co oni. Wątpiłam jednak, by olśniewający Alfa chciał spędzać ze mną czas poza zajęciami. Dlaczego miałby obarczać się obroną mojej osoby po godzinach nauki?

Jednak wtedy podszedł do mnie. Choć szedł z pewnością siebie, widziałam, że sporo wypił – jego kroki były nieco chwiejne. Byłam w szoku, gdy zatrzymał się przy moim stoliku, pewna, że zamierza uwieść którąś z moich koleżanek-wilczyc siedzących obok.

„Jesteś piękna”. Słowa te brzmiały jak pijacki mruk. Zaczerwieniłam się. Nie mogłam zaprzeczyć, że podkochiwałam się w Kaelenie, odkąd po raz pierwszy wstawił się za mną w szkole.

„Jesteś pijany” – odparłam, starając się zachować chłodną krew i biorąc łyk piwa.

„Może” – rzucił – „ale to nie czyni twojej urody mniej prawdziwą”.

Zaśmiałam się i zaproponowałam, by usiadł.

Kilka piw później wstałam, żeby wyjść. Kaelen też wstał, chwiejąc się na nogach. Chwycił mnie za rękę.

„Mówię poważnie” – powiedział. „Jesteś olśniewająca”.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, dłonie Kaelena znalazły się na mojej twarzy, a potem jego usta spoczęły na moich. Uniosłam ręce, by poczuć jego silne boki, mięśnie prężące się pod moimi palcami.

„Jest taki pijany” – pomyślałam. „Nigdy nie będzie tego pamiętał. Nawet nie będzie wiedział, kim jestem”.

W tamtej chwili jednak nie obchodziło mnie to. Byłam zbyt pochłonięta jego miękkimi, natarczywymi ustami i językiem wsuwającym się do moich ust. Zbyt rozproszona wilgotnym ciepłem rozchodzącym się w moich majtkach.

Kiedy Kaelen odsunął się ode mnie, biorąc mnie za rękę i prowadząc ku wyjściu z baru, nie stawiałam oporu. Kiedy otworzył drzwi czekającego na zewnątrz samochodu i wprowadził mnie do środka, nie powiedziałam mu, że muszę wracać do domu. Kiedy rozbierał mnie w swoim pokoju, nie kazałam mu przestać.

To była pierwsza noc, którą spędziliśmy razem. To była pierwsza noc, którą spędziłam z kimkolwiek. Kaelen był tak czuły, tak bardzo dbał o moją przyjemność i komfort, pokazując mi, co mogę zrobić, by czuć się dobrze i by jemu sprawić radość.

Potem zostaliśmy „przyjaciółmi od seksu”. To nie było to, czego od niego oczekiwałam. Nie mogłam zaprzeczyć, że go kocham, a zauroczenie tylko pogłębiało się dzięki naszej fizycznej chemii.

Mimo pokusy, by nadal z nim sypiać, świadomość, że Kaelen nie odwzajemnia moich uczuć, była zbyt bolesna. Uznałam, że muszę z nim zerwać, dla dobra nas obojga.

Jednak gdy poprosiłam o zakończenie naszej relacji, Kaelen mnie zaskoczył. Zamiast tego zaproponował mi małżeństwo. A raczej poprosił o podpisanie kontraktu małżeńskiego pod warunkiem, że nasz związek pozostanie tajemnicą. W zamian obiecał mi miesięczną pensję.

Rozumiałam logistyczne powody tej dyskrecji i jakaś część mnie zdawała sobie sprawę, że mimo naszej wspólnej historii, Kaelen wciąż nie widzi we mnie pełnoprawnej partnerki. Mimo to byłam wniebowzięta, mając nadzieję, że w małżeństwie Kaelen dostrzeże moją wartość. W końcu małżeństwo wiązało nas na stałe.

Zdecydowałam się zrezygnować z kariery medycznej, by zostać jego gospodynią, i przez długi czas to życie mi wystarczało. Wciąż łączyło nas intensywne życie seksualne, które podsycało ogień mojej miłości, a codzienne obowiązki dbania o niego dawały mi spełnienie.

Uwielbiałam przygotowywać dla niego kolacje, zawsze wyczekując tego wyrazu błogości na jego twarzy, gdy podnosił do ust kęs swojego ulubionego dania. W nocy, gdy myśli o tym, jak mogło wyglądać moje życie, próbowały zawładnąć moją głową, patrzyłam na niego śpiącego obok i te myśli znikały. W nocy wyglądał tak niewinnie, mięśnie jego twarzy rozluźniały się, łagodząc rysy.

A kiedy wieczorami przeglądał dokumenty na sofie, siedząc na narzutach, które sama starannie utkałam, siadałam w fotelu obok z książką, a on czasami wyciągał rękę i gładził mnie po dłoni.

Nawet jeśli byłam tylko dodatkiem do reszty intensywnego życia Kaelena, traktował mnie dobrze. A ja mogłam być przy nim.

Pomyślałam o pudełku z prezentem, a potem odsunęłam tę myśl. Musiałam po prostu porozmawiać z Kaelenem.

Podniosłam się z łóżka, chcąc znaleźć pielęgniarkę i zapytać, czy z dzieckiem wszystko w porządku po moim upadku.

Jednak gdy wyszłam na korytarz, natknęłam się na Vesperę. Wyglądało na to, że plotki były prawdziwe. Przyszła na wizytę prenatalną.

Zobaczyłam też Kaelena.

Dowiedział się, że zemdlałam. Przyjechał tu, żeby mnie sprawdzić. Byłam zaskoczona, ale moje serce wezbrało nadzieją, że cały ten dzień był tylko jakimś dziwnym nieporozumieniem.

Wtedy on zasłonił Vesperę własnym ciałem, jakbym stanowiła dla niej zagrożenie. Skrzywił się. „Co ty tutaj robisz?”

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Rozdział 2 On cię wykorzystuje - Spóźniony żal alfy: Powrót ukrytej luny | StoriesNook