Z perspektywy Hanka
– Tato? – zawołałem, gdy tylko podniosłem wzrok na niego i Prestona. Zastałem ich śmiejących się z czegoś, a moja skóra zaczęła cierpnąć z irytacji, gdy patrzyłem, jak ta dwójka rozmawia ze sobą z taką łatwością. Byłem pewien, że mojemu ojcu i mnie nigdy by się to nie udało bez wpadania w niezręczność – i to tylko w najlepszym wypadku, gdybyśmy nie zaczęli na siebie krzyczeć i






