– Cóż, widzisz... to nawet nie jest główny problem w tym wszystkim – poinformowałem go po chwili, krzyżując stopy na ziemi, wciąż opierając tyłek na masce mojego samochodu.
– O, to jest jeszcze więcej problemów? – powtórzył za mną Rowan, a ja z przyzwyczajenia skinąłem głową, wypuszczając z siebie odpowiedź.
– Ta, obawiam się, że tak.
– Opowiesz mi o tym?
– Więc, widzisz... był pewien facet. – Zro






