Punkt widzenia Rydera
Dźwięk zamykanych za nimi drzwi odbił się głośnym echem, naprawdę głośniejszym niż powinien – a może to tylko mój umysł wyolbrzymiał całą sytuację.
W końcu byliśmy sami.
Wciągnąłem głęboko powietrze i wypuściłem je bardzo powoli, wpatrując się prosto w sufit, gdy po raz kolejny napełniłem puste płuca haustem powietrza. Nie dało się już tego dłużej unikać ani ignorować, zosta






