Paul pospiesznie opuścił schowek, a Gen powoli wyszła za nim. Gdy znalazła się na zewnątrz, spojrzała wzdłuż korytarza i dostrzegła Leo, który patrzył na nią z odległości zaledwie kilku stóp. Uniósł brew, wodząc wzrokiem od schowka na miotły do oddalającej się sylwetki Paula.
– To nie tak, jak myślisz – powiedziała do niego.
Zamiast odpowiedzieć, odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę prywatne






