Matteo ruszył w stronę zrujnowanego budynku, w którym on i jego ludzie odbywali *prywatne* spotkania. Dwaj mężczyźni przytrzymali mu drzwi. Przeszedł przez pokrytą kurzem salę dla gości na zaplecze. Siedzący dookoła mężczyźni zerwali się na równe nogi na jego widok, ale zignorował ich, skupiając się na chłodni. Zapukał trzy razy. Drzwi otworzyły się i wolnym krokiem wyszedł Frankie. Wręczył Matteo






