RHEA
Robi się cicho dopiero wtedy, gdy grzebię ją dwa metry pod ziemią. Ani na moment nie opuszcza mojej głowy. Te słowa, ten strach i to poczucie słabości. Nie chcą odejść.
Kiedy kończę, mój oddech jest ciężki, a pot spływa mi po twarzy.
Wciąż ją czuję.
Ją.
Strach, słabość, tchórzostwo, to wszystko.
Łopata uderza o ziemię, a ja wycieram czoło, odwracając się z powrotem w stronę samochodu.
Otwiera






