Rhea
Oddech więźnie mi w gardle, gdy zauważam go w foyer. Szybko odwracam się bezszelestnie. Moje serce bije jak oszalałe.
Nie.
Nie.
Co on tu robi? Nie miało go tu być. Jego imienia nie ma na liście – nigdy go nie było.
Czuję na sobie jego wzrok, nawet gdy stoję do niego tyłem. Każda kość w moim ciele ma ochotę pęknąć i wyczołgać się na zewnątrz. Byleby tylko nie przebywać w jego obecności. Mam ci






