Aron
Wilk leży martwy przede mną, jego oczy wciąż są otwarte, a krew sączy się z karku, powoli kapiąc na liście poniżej. Krew jest wciąż świeża, wciąż jasnoszkarłatna i szybko krzepnie w chłodnym powietrzu.
„A nie mówiłem?” Kovas triumfuje za moimi plecami; wyczuwam to w jego słowach i w sposobie, w jaki się do mnie zwraca.
Odschodzę od martwego wilka i odwracam się do niego. „Owszem, mówiłeś”.
„B






