Rhea
Nie mówię nic. Zupełnie nic.
Samuel robi krok do przodu. – Może innym razem. I tak jest zbyt posiniaczona, żeby mieć z niej jakąś zabawę. Nie sądzisz?
Ezra puszcza moje włosy. – Masz rację. Może jutro wieczorem, jeśli nie znajdziemy na balu kogoś lepszego.
Obaj się ze mnie śmieją, po czym zmieniają formę i znikają mi z oczu. Mrugam zdezorientowana.
Moje ciało drży z szoku.
By móc wyjść, muszę






