Rhea
– Marcella! – krzyczy Aron, wchodząc do salonu na parterze.
Wszystko dzieje się tak gwałtownie. Ledwie znajduję się w tamtym pokoju, gdy znajduje mnie Aron, a kiedy to robi, jest wręcz rozwścieczony. Podnosi głos do przerażającego poziomu, wprawiając mnie w osłupienie, po czym zmusza do zejścia schodami na parter i do salonu.
Nie puszcza mnie ani na chwilę. Jego dłoń bez przerwy mocno za






