Ryder
Victoria kaszle, gdy moje palce zaciskają się na jej gardle. Jej własne palce desperacko drapały moje dłonie w nadziei, że ją uwolnię.
– Uprawiacie to? – żądam odpowiedzi, poluźniając chwyt tylko na tyle, by mogła mówić.
– Nie – chrypi.
– Więc skąd to wzięliście? To Hunter czy ten drugi pieprzony idiota to uprawia?
– Znalazłam to! – mruczy ochryple.
– Gówno prawda!
– To nie... To nie






