Julian przygważdża Cartera do ziemi, siadając na jego klatce piersiowej z kolanami wbitymi w ramiona Cartera. "Poddajesz się?"
Carter obnaża zęby. "Nigdy."
Julian mocniej wbija kolana, a Carter krzywi się, ale wciąż próbuje oddać cios. Musiałem przyznać mu jedno - nie był kimś, kto wycofywałby się z walki.
"Przykro mi, Carter. Przegrałeś" - wołam.
Uderza pięścią o ziemię i się rozluźnia. "Dobra.






