Próbowałam pokręcić głową, ale jego uścisk się zacisnął, niemal łamiąc mi szczękę.
– Nie rób tego. Gdzie podzieją się moi rodzice?
Z mrocznym śmiechem puścił moją szczękę. Wyglądał w moich oczach na maniaka, jakby opętał go ktoś inny.
Wydawał się znacznie bardziej niebezpieczny niż za czasów naszego małżeństwa.
Zakładałam, że to prawda doprowadziła go do tego stanu. Zachowywał się normalnie, dopók






