– Adrian, słuchasz mnie?
Patric wciąż do mnie mówił, ale moje myśli błądziły gdzie indziej.
Byliśmy w samochodzie i jechaliśmy do domu stada. Zadzwoniłem do Patrica po drodze, ponieważ musiałem z nim o czymś porozmawiać.
– Adrian. – Patric ponownie wypowiedział moje imię.
Wyciągając papierosa z paczki, mruknąłem: – Zamieniam się w słuch.
Następnie włożyłem papierosa do ust, by go zapalić.
Sięgając






