Adrian nie tracił czasu na łapanie tchu. Bez najmniejszego wahania wysiadł z samochodu tak szybko, jak to było możliwe.
Napięcie tej chwili zmuszało go do parcia naprzód. Dźwięk uderzających o ziemię kropel deszczu zdawał się być niczym w porównaniu z szybkim biciem jego serca. Tylko deszcz był świadkiem tej katastrofy.
W pośpiechu, by dotrzeć do samochodu Natalii, ledwie zwracał uwagę na wilgotną






