Gideon uśmiechnął się na pytanie Nancy. Spojrzał prosto na nią. – Więc to dlatego przez cały ten czas trzymałaś mnie na dystans?
– Mniej więcej.
– Jakaś ty niemądra – powiedział cicho i potargał jej włosy. – Nie przemyśliwuj tego za bardzo. Dla mnie przyjaciele znaczą równie wiele.
„Przyjaciele?” pomyślała Nancy, spuszczając wzrok. Przez chwilę była oszołomiona.
– Wracajmy do domu – powiedział Gid






