Spojrzenie Jaysona było ostre, a jego ton swobodny, ale było w nim coś, co sprawiło, że Ariel poczuła się nieswojo.
Jej policzki spłonęły rumieńcem.
Nie z żadnego innego powodu.
To dlatego, że kiedyś, aby Jayson przyzwyczaił się do niej i docenił ją jako swoją żonę, przełknęła wstyd i nazywała go "kochanie". Zawsze zaczynała od tego swoje zdania.
Nawet podczas intymnych chwil łagodziła głos i mówi






