Przeczytałam całość. „To zaproszenie obejmuje Elvę…?” Czy to możliwe? Ale jej imię widniało tam, jasne jak słońce, tuż obok mojego. Może to były jakieś przeprosiny za wczorajsze zachowanie lekarzy? A może coś zupełnie innego – kolejny chwyt reklamowy?
Uznałam, że nie powinnam zbytnio wybrzydzać i pozwalać, by mnie to dręczyło. Rodzina królewska zaprosiła nas obie, więc obie się zjawimy. Kropka






