Jej wściekłość, którą na moment podsyciłam, szybko znowu zelżała. Jej uśmiech powrócił, szeroki i ostry.
– Powinnam była się domyślić, że to ty zrobiłaś ten żałosny mały prezencik. Był taki prosty, taki... antymodowy. Byłam gotowa przepraszać za samo jego istnienie, zanim książę popełnił tę drobną pomyłkę.
Spędziłam godziny na robieniu tego ochraniacza na nadgarstek dla księcia. Celowo nadał






