Strażnicy chwycili mnie za ramiona i szarpnięciem postawili na nogi. Kiedy już stałam, wciąż mocno mnie trzymali, jakbym mogła spróbować uciec.
– Nie jestem zaskoczona – powiedziała Lena, zadzierając na mnie nos. – To była tylko kwestia czasu, zanim ta zacznie sprawiać kłopoty.
Z trudem starałam się zachować spokój. – Życzyła krzywdy mojej córce.
Kirsten przewróciła oczami. – Błagam. Nikt






