Perspektywa Tristana
Droga do domu Oriona zdawała się trwać w nieskończoność. Trzymałem palce przyciśnięte do szyi Ateny, sprawdzając jej puls co kilka minut.
Bicie jej serca było słabe, ale miarowe. Oddech płytki, lecz równy. Nie było z nią gorzej, ale nie było też lepiej.
Starałem się nie myśleć o tym, co się stanie, jeśli nigdy się nie obudzi. Albo co gorsza, jeśli obudzi się, a to coś






