Trzy lata.
To było po tym, jak przestałam odbierać od niego telefony. Mimo wszystko, co zrobiłam – odpychania go, odcięcia się, zniknięcia bez słowa wyjaśnienia – myśleli o mnie i trzymali dla mnie miejsce. Czekali na mnie.
Ta świadomość uderza we mnie jak ciężarówka. Przyciskam dłoń do klatki piersiowej, czując, że brakuje mi tchu. Moja wilczyca popłakuje cicho, obezwładniona miłością, któr






