Athena
Spojrzałam na Adriana w moich ramionach, a potem na Ariannę w ramionach Tristana. Tak bardzo urosły — oboje już chodzili (cóż, Arianna chodziła, Adrian wolał raczkować z zawrotną prędkością). Oboje nieustannie gaworzyli w swoim własnym, bliźniaczym języku, którego nie potrafiliśmy rozszyfrować. Oboje z każdym dniem wykazywali coraz więcej osobowości.
Były wszystkim, o czym kiedykolwie






