Athena
– Nie stracisz mnie. Obiecuję.
Nie wyglądał na przekonanego, ale skinął głową. – W porządku. Derek, załatw to.
Derek miał już w ręku telefon i wykonywał kolejne połączenia, a jego głos przybrał ten władczy ton, którego używał, by dopiąć swego.
W ciągu kilku minut wszystko zorganizował. Przeniesienie. Karetkę. Doktora Bena, który miał czekać na nas w placówce.
Najtrudniejszą częś






