– Najpierw odwiedzimy naszych rodziców – powiedział, a w jego głosie pobrzmiewał ten sam łagodny autorytet, który pamiętałam z czasów, gdy namawiał mnie do zejścia z drzew, z których bałam się zejść sama. – Powiedziałem im, że przyprowadzę cię dziś do nich.
Uśmiechnął się szeroko i nagle znów wyglądał jak psotny nastolatek. – Być może wspomniałem twojej mamie, że wiedziałem, jak strasznie za t






