Spojrzenie Tristana wypalało mnie na wylot, intensywne i ciężkie, jakby mógł zobaczyć każdą myśl kłębiącą się w mojej głowie. Wstał gwałtownie, a jego szerokie ramiona poruszyły się pod koszulą.
"Pozwól, że przyniosę coś na twoją nogę" - powiedział cicho, niemal zbyt spokojnie. Zanim zdążyłam odpowiedzieć, już go nie było, a drzwi cicho kliknęły za nim.
Zostawszy sama, mocniej zacisnęłam ręc






