languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Annalise27 kwi 2026

Szłam do łóżka, wciąż myśląc o swojej śmiałości wobec Navarre'a. Mimo że odczuwałam pobudzenie seksualne częściej, niż prawdopodobnie powinnam, nigdy nie zachowywałam się w ten sposób. Nigdy nie byłam tak bezpośrednia. Zazwyczaj starałam się kontrolować wszystkie swoje emocje i stałam się w tym całkiem dobra. Musiałam, inaczej byłabym wiecznie emocjonalnym wrakiem. Większość uczuć potrafiłam opanować, ale te skrajne były znacznie trudniejsze. Żałoba po ostatnim roku, na przykład, była ekstremalnym wyzwaniem. Gdybym nie stosowała technik samokontroli, byłabym chodzącym tornadem emocji. Wyobraźcie sobie humorzastą nastolatkę, ale na sterydach. To nie byłby ładny widok.

Wzięłam głęboki oddech, zamykając drzwi do pokoju. Pocałunek sprawił mi ogromną przyjemność – zbyt długo nikogo nie całowałam – i teraz czułam fale pożądania krążące po moim ciele. Przy tym wszystkim, co działo się w moim życiu, kontakt z płcią przeciwną nie był czymś, o czym myślałam, choć po tym pocałunku poczułam, że przez tę przerwę zaniedbałam własne potrzeby.

– Niech to szlag! – przeklęłam pod nosem, czując pulsujące pożądanie. Stawało się coraz silniejsze, niemal nie do odparcia.

„Lyro, co mam zrobić?”, zwróciłam się do swojej wilczycy po radę. Wiedziałam, że może pomóc, a przynajmniej miałam taką nadzieję.

„Wiesz doskonale, co możesz zrobić”, odparła Lyra, puszczając mi oczko w myślach. Zaczęła kręcić się w mojej głowie, podsyłając mi pikantne obrazy z Navarre'em.

„Lyro! Przestań natychmiast!”, krzyknęłam na nią. Wiedziałam, że myśli, że mi pomaga, ale obrazy Navarre'a dotykającego mnie w najbardziej intymnych miejscach nie pomagały w wygaszeniu pożądania, które w tej chwili czułam.

Westchnęłam i pokręciłam głową. Lyra prawdopodobnie miała rację, ale nie byłam pewna, czy samodzielne zaspokojenie się rzeczywiście pomoże. Uznałam, że prysznic może być dobrym pomysłem, i skierowałam się do łazienki.

Spojrzałam w lustro i zauważyłam, że moja twarz wciąż płonie. Policzki były czerwone, a rumieńce schodziły aż na szyję. Musiałam znaleźć sposób na opanowanie tej fizycznej reakcji. Nie mogłam tak płonąć za każdym razem, gdy kogoś pocałuję.

Gdy podeszłam, by odkręcić wodę, uznałam, że wanna wygląda zbyt zachęcająco, a kąpiel będzie znacznie bardziej relaksująca. Puściłam gorącą wodę, cofnęłam się i zdjęłam ubranie. Przejrzałam się w lustrze, omiatając wzrokiem swoje nagie ciało. Sutki wciąż były twarde od podniecenia, a oddech nie chciał się uspokoić.

Mimo starań, przesunęłam dłoń w stronę piersi, chwytając jedną z nich i przesuwając palcami po sutku. Gwałtowny wdech i nagły skok podniecenia sprawiły, że ugięły się pode mną kolana. Oparłam się plecami o ścianę, ale ani na chwilę nie zabrałam ręki z piersi, a moje palce zaczęły mocniej drażnić sutek. Drugą ręką chwyciłam drugą pierś, szarpiąc lekko za oba końce. Pieściłam je, ciągnąc, pocierając i ściskając.

Poczułam mrowienie między nogami, a z moich ust wyrwał się cichy jęk. Mocno ścisnęłam uda, ciesząc się z nacisku, jaki wywierały na moją najbardziej wrażliwą część.

Zauważywszy, że woda w wannie nalała się już dość wysoko, zakręciłam kurek i powoli zanurzyłam się w kąpieli. Gorąca woda otoczyła moje ciało, a ja poczułam, jak mięśnie zaczynają się rozluźniać. Napięcie w ramionach zaczęło znikać, a ciepło rozlało się po całym organizmie.

Jakby wiedzione instynktem, obie moje ręce wróciły do piersi. Ściskałam je, bawiąc się twardymi sutkami, a pożądanie wciąż rosło. Agresywnie szczypałam i ciągnęłam każdy z nich. Choć powinno to boleć, nie czułam bólu; jedynie intensywne fale rozkoszy, które przechodziły przeze mnie. Zaczęłam przesuwać jedną dłoń w dół brzucha, ale na moment zamarłam.

„Zrób to. Wiesz, że tego potrzebujesz. To będzie niesamowite”, szepnęła kojąco Lyra. Choć ludzka i wilcza natura często mają inne apetyty seksualne, moje i Lyry potrzeby były w pełni zgodne. Miejmy nadzieję, że nasz mate będzie miał tak samo.

Korzystając z zachęty Lyry, przesuwałam dłoń dalej przez brzuch, aż do moich wilgotnych fałdek. Nawet bez wody z kąpieli, moje podniecenie sprawiało, że byłam mokra.

Przesunęłam palcami wzdłuż szczeliny, niemal drażniąc się samą sobą na całej jej długości. Byłam tak mokra. Moje pożądanie było tak silne. Potrzebowałam rozładowania. I niech to szlag, tak bardzo go chciałam. Powoli przyłożyłam palce do tętniącego wzgórka. Pocierałam go powoli, ciesząc się doznaniami rozchodzącymi się po ciele.

Oddech przyspieszył, gdy kontynuowałam atak palcami na moją łechtaczkę. Dreszcze rozkoszy rozchodziły się z samego centrum mojego bytu. Chciałam o wiele więcej. Druga ręka wciąż była na piersi, ściskając i ciągnąc sutek. Przyspieszyłam ruchy palców, czując, jak wewnątrz narasta ciśnienie.

Zsunęłam dłoń niżej i włożyłam dwa palce, poruszając nimi szybko do środka i na zewnątrz. Poczułam kolejną falę intensywnej przyjemności przebiegającą przez całe ciało.

Gdy kontynuowałam te szybkie ruchy, w moich myślach pojawił się Navarre. Zaczęłam wyobrażać sobie, jak to by było, gdyby to on mnie dotykał. Wiedziałam, że dopiero go poznałam i nie powinnam o nim tak myśleć, ale wizja jego ust tam, gdzie znajdowała się moja ręka, wycisnęła ze mnie jęk. Wyobraziłam sobie jego twardy brzuch i silne dłonie. Dyszałam teraz, a z moich ust wyrwało się jego imię, gdy niemal poczułam, jak liże moje wnętrze i bierze mnie ręką, poruszając się we mnie mocno i szybko, przybliżając mnie do szczytu.

Czuć, że jestem już blisko, dołożyłam trzeci palec. Jęknęłam głośno, ale nie zwolniłam tempa. Drugą ręką wróciłam do łechtaczki, pocierając ją energicznie. Każdy ruch przybliżał mnie do upragnionego wyzwolenia.

Poczułam, jak twarz i klatka piersiowa płoną, a fala za falą rozkoszy przeszywały moje ciało. – O Boże, Navarre! Dochodzę! – krzyknęłam. Wyciągnęłam palce ze środka, ale nie przestałam pieścić łechtaczki. Moje ciało wiło się, gdy kolejne fale orgazmu mnie zalewały. Wiedziałam, że powinnam przestać, ale przyjemność utrzymywała się na tak wysokim poziomie, że nie mogłam cofnąć ręki.

Wygięłam plecy w łuk raz za razem, słysząc wodę wychlapującą się z wanny, ale nic mnie to nie obchodziło. Ścisnęłam łechtaczkę i poczułam ostatnią, potężną falę pożądania, po której orgazm zaczął powoli wygasać.

– Kurwa. – Leżałam w wannie, próbując złapać oddech. Minął rok od mojego ostatniego razu i to było intensywne, nawet jak na moje standardy. Byłam dla siebie ostra i pewnie będę obolała, ale zrobiłabym to jeszcze raz bez wahania.

W przeciwieństwie do ludzi, wilkołaki regularnie angażują się w jakąś formę aktywności seksualnej po osiągnięciu dojrzałości. Przetrwanie całego roku bez żadnej satysfakcji, nawet samodzielnej, jest niemal niespotykane, choć po tym, co przeszłam, nie było to zupełnie nieoczekiwane.

Zastanawiałam się nad powtórką, ale zrezygnowałam, gdy spojrzałam na podłogę obok wanny i zobaczyłam bałagan, który zrobiłam.

„Całkowicie warto”, uśmiechnęłam się do Lyry, która pokiwała głową z aprobatą. Widziałam, że jej też podobała się nasza przygoda w wannie.

„Lepiej to posprzątaj, zanim Amara zobaczy. Wiesz, że nienawidzi bałaganu”. Lyra oczywiście żartowała, ale miała też rację.

Wyszłam z wanny, szybko się wytarłam i zawinęłam włosy w ręcznik. Położyłam dwa ręczniki na podłodze, by wsiąkły wodę, która się wychlapała. Szybko umyłam zęby, zebrałam mokre ręczniki i wrzuciłam je do wanny.

Rozpuściłam włosy i zaczęłam je rozczesywać. Zadrżałam lekko, gdy mokre kosmyki dotknęły moich pleców. Uświadomiłam sobie, że w stanie orgazmowego oszołomienia nie włożyłam żadnych ubrań ani nie owinęłam się ręcznikiem. Czułam kolejny dreszcz na plecach i szybko skończyłam czesanie. Dzięki Bogu, że Amara pozwoliła mi zająć apartament na górze. Choć nie miałam w zwyczaju paradować nago, zdarzyło mi się parę razy wyjść spod prysznica, rzucić ręcznik i zorientować się, że zapomniałam ubrań.

Otworzyłam drzwi łazienki i weszłam do sypialni. Temperatura w pokoju mnie zaskoczyła. Choć noc była chłodna, w domu zazwyczaj było ciepło. W pokoju panował mrok; ruszyłam w stronę komody, chcąc szybko coś na siebie włożyć. Zatrzymałam się przy łóżku, czując na sobie czyjś wzrok. Rozejrzałam się, ale nikogo nie widziałam. Skrzyżowałam ręce na piersi, nagle czując się bardzo bezbronna. Zasłona była lekko uchylona; podeszłam, by ją zasunąć, zakładając, że to przez ten prześwit czuję się tak nieswojo. Poczucie niepokoju zmalało, ale nie zniknęło całkowicie.

„Widzisz coś?”, zapytałam Lyrę, mając nadzieję, że może ona wyczuwa coś, czego ja nie dostrzegam.

„Nic nie wyczuwam. Nie czuję innego wilka, nic nie widzę”, odparła uspokajająco, ale słyszałam, że ona też jest nieco spięta.

Podbiegłam do komody i naciągnęłam szorty oraz koszulkę na ramiączkach. Choć w pokoju wciąż wydawało się chłodno, wolałam taki strój do spania bez względu na pogodę. W nocy zwykle było mi za gorąco, co moja mama zawsze przypisywała mojej naturze czerwonej wilczycy. Szybko wskoczyłam pod kołdrę. Myśli o Navarre'ze znów zaczęły się skradać do mojej głowy, ale odpędziłam je, zostawiając je dla moich snów.

Moją głowę wypełniły myśli o przeznaczonych, o jutrzejszym spotkaniu z Alfem Kaelenem i o tym dziwnym uczuciu w sypialni. Wiedziałam, że w końcu muszę się spotkać z Alfem, ale perspektywa tego spotkania stawała się przytłaczająca. Mimo tych wszystkich kłębiących się myśli, westchnęłam z zadowoleniem, że w końcu zadbałam o swoje potrzeby, które tak długo ignorowałam.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki