Gdyby Elliot miał opisać klub, który polecił mu brat jednym słowem, byłoby to słowo:
gorący.
I to nie tylko za sprawą ciepłej, przesiąkniętej potem atmosfery, ale i ze względu na typ ludzi, którzy się tam bawili.
Gdy tylko przeszli przez kontrolę u wejścia, zapach dymu wypełnił jego płuca. Ten klub był inny. Bardziej intensywny niż jakiekolwiek miejsce, w którym bywał do tej pory.
Było tu też pełn






