Głos Forda przeciął chaos jak lodowe ostrze.
Nie był głośny, ale kryjący się w nim ciężar uciszył pomieszczenie.
Niezadowolenie przepełniało każdą sylabę, gdy wkraczał głębiej do wielkiej sali balowej. – A ja myślałem, że to mają być obchody urodzin Matriarchini Duskgrave. Kiedy to się przerodziło w osobistą farsę Lady Serafiny?
Szlachta rozstąpiła się przed nim instynktownie. Nikt nie odważył się






