Z perspektywy Luciena
W chwili, gdy wszedłem do wielkiej sali, zapach krwi uderzył we mnie niczym grom.
Nie byle jakiej krwi – nie.
To była krew, która cuchnęła upokorzeniem i bólem, krew, która pochodziła od wilczycy rozrywanej na strzępy, nie tylko fizycznie, ale w samej głębi duszy.
Mój wilk natychmiast się przebudził, wyjąc w moim wnętrzu. Moje instynkty wezbrały jak pożar, gdy zmierzałem w st






