Trzecioosobowy punkt widzenia
Kiedy Duke podniósł wzrok, wyrachowany błysk, który na krótko przemknął przez oczy Carmen, całkowicie zniknął. Jej wyraz twarzy zmienił się bezbłędnie – jej spojrzenie było teraz szerokie i jasne, a głos drżał nieznacznie, niczym u gorliwej, bezradnej studentki.
– Nie widziałam pana rano – powiedziała cicho, mocniej ściskając parasol. – Więc pomyślałam, że może... zna






