Z perspektywy Luciena
Akademia Vanguard gnieździła się w kolebce północnych wyżyn, a jej starożytne kamienne wieże spowijała gęsta mgła, pachnąca mrozem, sosną i starą magią. Było to miejsce zbudowane nie tylko po to, by szkolić wojowników – ale by wykuwać legendy.
Jednak gdy wjeżdżałem samochodem na podjazd za bramą, moje oczy nie spoczywały na blankach ani na górującym łuku z herbem akademii.
Sp






