Duke odezwał się tonem zdradzającym wciąż tlący się strach.
Gdyby nie natknął się wcześniej na rannego Juliana i nie popędził z nim do uzdrowicieli, byłby już w domu – i nie dotarłby w samą porę, by uratować Carmen przed napastowaniem.
– Wciąż jesteś studentką Akademii Awangardy. Czy nie masz za grosz poczucia bezpieczeństwa, wędrując o tej porze sama po ulicach?
Carmen słuchała jego ciągłego zrzę






