Carmen stała w milczeniu w prywatnej loży Hotelu Srebrnego Kła, a jej wzrok utkwiony był w drżących postaciach przed nią, gdy pożerali gigantyczne torty. Dla niej nie był to groteskowy widok, ale nieskazitelne przedstawienie – egzekucja kary owinięta w cukier.
Dopiero gdy zniknął ostatni okruch, gdy każdy pasożyt upadł na podłogę, trzymając się za spuchnięty brzuch, zbyt słaby, by kiwnąć palcem, C






