Gdy tylko Elara przemówiła, całe ciało Dziekan napięło się. Jej dłoń, już wyciągnięta w stronę awaryjnej runy przywołania, zamarła w powietrzu.
Gideon, widząc wytrąconą z równowagi Dziekan, wystąpił naprzód z błyskiem troski w oczach. Ruszył burzliwie w stronę Elary, szorstko chwytając ją za ramię. – Ty bezczelna dziewucho! Czy nie okryłaś się dziś wystarczającą hańbą? Wynoś się stąd – natychmiast






