W momencie, gdy prywatny odrzutowiec wzbił się wysoko w chmury, Cil pożałował swojej decyzji o wyjeździe.
Zostawienie Vivian było strasznym błędem. „A jeśli coś jej się stanie?” — myślał z udręką.
— Każ im zawracać — rozkazał szorstko, sprawiając, że jego asystent zamarł z wrażenia.
— S-słucham, panie prezesie? — wyjąkał Silas, nie wierząc własnym uszom.
— Ogłuchłeś? — zapytał Cil, odwracając głow






