Komisariat był chaotyczną symfonią. Dla niewprawnego oka wyglądało to jak bezładny harmider ludzi biegających w panicznym amoku. Ale było to skoordynowane szaleństwo. Każdy miał swoje konkretne instrukcje. Wspólnym celem było dowiedzenie się, co stało się z Reginaldem Abernathym i zakończenie tego koszmaru.
Kapitan Prescott i zespół techników wpadli na komisariat, gdzie czekał już na nich analityk






