Dante obrócił Tamsin twarzą do siebie.
— Może odwiozę cię do domu?
— Nie ma mowy! — krzyknęła. — Noc jest wspaniała! Jesteśmy młodzi i piękni, powinniśmy się bawić! Chodźmy! Wooo! — Tamsin chwyciła Freyę za rękę i wyciągnęła ją na zewnątrz. Dante zeskoczył z hokeru i trzymał się tuż za nimi.
Chłodne wieczorne powietrze otuliło ich, a Tamsin, o ile to możliwe, wydawała się jeszcze bardziej pijana.






