Freya nie mogła przestać drżeć. Dreszcze wstrząsały nią na wspomnienie brudnych, lepkich rąk Bartholomewa macających ją wszędzie. Jego spocone, tłuste ciało przyciśnięte do niej, jego kwaśny, stęchły oddech, odrażający zapach jego skóry… to wszystko ją osaczało, sprawiając, że chciało jej się wymiotować. Był obrzydliwy, wewnątrz i na zewnątrz.
Killian posadził ją na siedzeniu pasażera. Jego maryna






