Zapadała długa, śmiertelna cisza.
Ludzie wstrzymali oddech z przerażenia. Nikt nie mógł uwierzyć w to, co właśnie widzieli.
Aż w końcu przeszywający krzyk przerwał milczenie.
Garret przepchnął się przez tłum i rzucił w stronę dębowego stołu. Wziął ciało Vivienne w ramiona, rozpaczliwie próbując przywołać ją z powrotem do życia, lecz na próżno.
— Nie, nie, Vivienne… To nie może się dziać! Nie, nie






